Charakteryzuje go świeży aromat i lekko słodkawy, kwaskowo-orzeźwiający smak jabłek, dobrze gasi pragnienie. Można się natknąć na cydr o wyglądzie od mętnego po klarowny i zawartości alkoholu od 1,2 do nawet 8,5%.
Podobno cydr był znany już w starożytnej Grecji, ale prawdziwą popularność zdobył dopiero w Anglii tysiąc lat temu, gdzie często zastępowano nim wodę (która nie zawsze nadawała się do picia) nawet podczas chrztu.
Zresztą do dziś Wielka Brytania jest jego największym producentem, wytwarzając prawie miliard litrów rocznie, cztery razy więcej niż Hiszpania, Francja i Niemcy razem wzięte. Statystyczny Brytyjczyk wypija rocznie aż 12 litrów tego alkoholu.
W Polsce cydr znany jest co najmniej od XVI wieku, ale tak zwany jabłecznik pito już w średniowieczu. Jednak nad Wisłą cydr nigdy nie zyskał popularności.
Jesteśmy trzecim na świecie producentem jabłek. Gdy więc w 2014 roku Rosja wprowadziła embargo na nasze owoce, niektórzy producenci alkoholi rzucili na rynek wiele gatunków taniego cydru, wytwarzanego przez fermentację moszczu jabłecznego w sposób zbliżony do produkcji piwa techniką górnej fermentacji.
Niestety po pierwszych sukcesach regularnie spada jego spożycie, czego głównym powodem jest wątpliwa jakość, przy cenie wyższej od piwa.
Cydr używany jest do produkcji alkoholi destylowanych (jabłkowe brandy), z których najbardziej znany jest francuski calvados.
