Zanim rozpowszechnił się telefon komórkowy, miasta były usiane budkami telefonicznymi.
Były to automaty z telefonem, w których za opłatą można było wykonać połączenie, płacąc początkowo monetami, później płacono przy pomocy kart telefonicznych.
Pierwsza ogólnodostępna kabina, tzw. Fernsprechkiosk, stanęła 12 stycznia 1881 roku na Placu Poczdamskim w Berlinie. Żeby z niej skorzystać, trzeba było zakupić specjalny bilet.
Dopiero z chwilą, kiedy w roku 1889 wynalazca William Gray z Hartford w stanie Connecticut (USA) opatentował pierwszy na świecie publiczny telefon wrzutowy na monety, budki telefoniczne stały się powszechne.
W roku 1926, na ulicach Wielkiej Brytanii pojawiły się słynne czerwone kabiny (model K2), które zaprojektował architekt Giles Gilbert Scott.
W Polsce automaty zadebiutowały w latach 60-tych. Charakterystyczne zielone budki, początkowo były urządzeniami jednokierunkowymi (nie można było na nie oddzwaniać), które obsługiwały wyłącznie połączenia lokalne.
W niezmienionej formie przetrwały do początku lat 90-tych, choć już około roku 1988 zaczęły pojawiać się kolorowe półkabiny ze szkła epoksydowego.
W latach 90-tych tradycyjne żetony i monety, zostały zastąpione przez wygodniejsze karty magnetyczne i chipowe.
Jednak szybki rozwój telefonii komórkowej sprawił, że budki straciły rację bytu.
W 2000 roku na polskich ulicach automatów telefonicznych było jeszcze prawie 100 tysięcy. Ale już w 2016 roku, kiedy nastąpił rozwój telefonii komórkowej i internetu, budki przestały być opłacalne i ostatecznie większość z nich została usunięta z przestrzeni publicznej.
Ciekawostka:
Jeżeli ktoś bardzo chciałby zadzwonić z publicznego aparatu, to może to jeszcze zrobić w Warszawie przy ulicy Nieporęckiej 6. Na ścianie budynku wisi żółty telefon z którego można zarówno wykonać bezpłatne połączenie, jak też można zadzwonić na ten konkretny aparat.
